Polska rezygnuje z morskiego transportu pasażerskiego. Bałtyk tylko do oglądania?
Ministerstwo Infrastruktury podtrzymuje swoje stanowisko: Państwo nie będzie organizować sezonowej żeglugi pasażerskiej między nadmorskimi miejscowościami. W praktyce oznacza to jedno – Polska rezygnuje z rozwoju morskiego transportu pasażerskiego jako elementu systemu komunikacyjnego.
Resort uznaje, że to sprawa samorządów i prywatnych armatorów. Państwo zajmuje się portami, towarem, offshore. Pasażer? To już nie jego problem.
W efekcie Bałtyk – mimo że oblewa najatrakcyjniejsze turystycznie tereny kraju – pozostaje komunikacyjnie niemal niewykorzystany.
Sopot mógłby być morskim węzłem komunikacyjnym
Wystarczy spojrzeć na mapę.
Z mola w Sopocie możliwe byłyby sezonowe, szybkie połączenia:
-
Sopot – Orłowo (kilkanaście minut rejsu, alternatywa dla zatłoczonej al. Zwycięstwa),
-
Sopot – Hel (bez korków przez Władysławowo),
-
Sopot – Jurata,
-
Sopot – Jastarnia,
-
Sopot – Gdynia (połączenie równoległe do SKM, ważne dla turystyki),
-
Sopot – Gdańsk Brzeźno / Nowy Port.
W sezonie letnim drogi w Trójmieście i na Półwyspie Helskim są permanentnie zatkane. Dojazd samochodem z Sopotu na Hel potrafi zająć 2–3 godziny. Tymczasem drogą wodną byłoby to kilkadziesiąt minut.
Tak funkcjonują nadmorskie regiony w Chorwacji, Włoszech czy Hiszpanii.
U nas – temat nie istnieje.
Ministerstwo: „nie jesteśmy zainteresowani”
W odpowiedzi na pytania dotyczące możliwości uruchamiania takich tras Ministerstwo Infrastruktury poinformowało, że jego stanowisko nie uległo zmianie. Organizacja transportu zbiorowego to domena samorządów, a inicjatywy żeglugowe – rynku.
Czyli: jeśli prywatny armator uzna, że to się opłaca – będzie pływał. Jeśli nie – Bałtyk pozostanie dekoracją.
To podejście całkowicie pomija fakt, że:
-
transport publiczny niemal zawsze wymaga współorganizacji i wsparcia,
-
kolej i autobusy funkcjonują w systemie zamówień publicznych,
-
sezonowa żegluga mogłaby realnie odciążyć drogi i zmniejszyć emisje.
Absurd komunikacyjny
W Sopocie mamy:
-
SKM,
-
autobusy,
-
kolej dalekobieżną,
-
rozbudowaną infrastrukturę turystyczną.
Nie mamy natomiast stałej, zintegrowanej komunikacji wodnej – mimo że miasto leży nad samą Zatoką Gdańską.
W sezonie tysiące turystów stoją w korkach, podczas gdy akwen pozostaje praktycznie pusty pod względem regularnego transportu.
Argument ekonomiczny – czy naprawdę go nie ma?
Resort twierdzi, że zasadność ekonomiczna jest wątpliwa. Jednak nikt nie przedstawił publicznie:
-
analizy kosztów sezonowej siatki połączeń,
-
prognozy frekwencji w szczycie wakacyjnym,
-
porównania kosztu utrzymania infrastruktury drogowej przeciążonej ruchem,
-
potencjalnych przychodów z biletów i promocji regionu.
Trudno mówić o „braku zasadności”, jeśli nie pokazano żadnych liczb.
Bałtyk jako niewykorzystana autostrada
Morze to naturalna arteria komunikacyjna. Nie wymaga budowy jezdni, nie wymaga wykupu gruntów, nie generuje hałasu w centrach miast.
W dobie polityki klimatycznej i ograniczania emisji CO₂ wodny transport pasażerski powinien być wspierany jako ekologiczna alternatywa.
Zamiast tego państwo wycofuje się z jakiejkolwiek roli organizacyjnej.
Czy Trójmiasto powinno działać samo?
Skoro Ministerstwo nie zamierza wchodzić w rolę organizatora, pytanie kieruje się do władz Trójmiasta:
Czy Gdańsk, Gdynia i Sopot są gotowe stworzyć wspólny, sezonowy system morskiego transportu pasażerskiego?
Sopot – jako miasto o wyjątkowym położeniu – mógłby stać się centralnym punktem takiej sieci.
Stawka jest większa niż turystyka
Nie chodzi wyłącznie o wakacyjne rejsy dla turystów.
Chodzi o:
-
dywersyfikację transportu,
-
bezpieczeństwo komunikacyjne,
-
wizerunek regionu,
-
realne odciążenie dróg,
-
wykorzystanie naturalnego potencjału Bałtyku.
Dziś państwo mówi: „to nie nasza sprawa”.
Ale Bałtyk jest wspólnym dobrem – nie prywatnym projektem armatorów.
Pytanie do czytelników
Czy chcieliby Państwo móc dopłynąć z Sopotu na Hel szybciej niż samochodem?
Czy wodny transport powinien stać się częścią systemu komunikacyjnego Trójmiasta?
Polska stoi przed wyborem:
czy Bałtyk ma być tylko widokiem z mola,
czy także realną arterią transportową?
opr.CzatGPT

Komentarze